Pierwsze krytyczne słowa na temat umieszczanych treści na tym blogu, ostudziły mój zapał do publikowania. Szkoda, że nie każdy rozumie taką formę uzewnętrzniania swoich myśli. Wyjaśnię więc rozkładając na czynniki pierwsze : blog piszę dla siebie, ale jednocześnie po to aby inni dowiedzieli się czegoś o czym nie rozmawiam z nimi na co dzień, chociaż by dlatego, że blog w ma cudowną formę monologu. Mogę opisać wszystkie poruszające aktualnie mnie kwestie, wypowiedzieć się na ich temat, a odbiorca przeczytawszy przyjmie do swej świadomości całość wypowiedzi. Może nie od razu zrozumie... Mimo wszystko jakby nie patrzeć, nie zmienię tego bloga w opowiadanie fabularyzowane fikcją ani w drugi onet. Nadal będę opisywać, krótkie ciekawostki z mojego życia :) Bardzo mnie cieszy, gdy może i sporadycznie, ale ktoś jest zainteresowany tym, o czym tu pisze.
Po tej ponad tygodniowej przerwie jest wiele spraw, które mogłabym opisać ale wszystkie skupiają się w okół jednego zagadnienia - samoświadomości. Ciężko jest ugryźć ten temat w sposób zrozumiały dla wszystkich. Dlaczego? Ponieważ zadziwiające jest to jak bardzo wewnętrzne "ja"jest oblepione w "autopiloty" czyli typowe zachowania. Nie zdajemy sobie z nich sprawy dlatego właśnie, samoświadomość może wydać się abstrakcyjna. To nasze ego, boryka się z problemem przykładowo wstydu przed publicznym chodzeniem nago na plaży nudystów. Mimo, że sama cielesność jest przyjemna i dobra nasze wewnętrzne zahamowania stworzone przez przykład dawany przez ogół społeczeństwa sprawia, że mimo, iż jesteśmy w strefie w której wolno być nagim nie robimy tego! Tracąc przyjemność z bycia naturym i nieskrępowanym, poczuciem wolności i beztroski. Efekt jest taki, że przez nasze typowe zachowania tracimy. Porównałabym to do rachunku utraconych możliwości, to koszt jaki ponosimy zachowując się bezpiecznie. Dopiero gdy zrzucamy wszystko to co dla nas codzienne, można się prawdziwie zrelaksować. Na potwierdzenie mojej interpretacji, poniżej fragment z wikipedii. Można pogłębić temat modelu psychoanalitycznego.
"Rola ego
Ego w modelu psychoanalitycznym, to podstawowa struktura, obok superego oraz id. Ego wytwarza się ponieważ zaspokojenie potrzeb organizmu wymaga działań w świecie rzeczywistym (obiektywnym) poprzez przekształcanie wyobrażeń w spostrzeżenia. Jest podporządkowane zasadzie rzeczywistości, działa za pośrednictwem procesu wtórnego, sprawuje kontrolę nad funkcjami poznawczymi i intelektualnymi. Ta część osobowości decyduje o przystąpieniu do działania, które popędy i w jaki sposób zostaną zaspokojone, oraz o tym które życzenia zostaną wyparte. Zasadnicza rola ego to godzenie wymagań organizmu z warunkami środowiskowymi czyli id i superego. Nie należy jednak popełniać błędu utożsamiając ego i świadomość. Nie wszystkie obszary ego są świadome. W obszar ego zaliczane są mechanizmy obronne, które ze swej natury nie są świadome."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ego
http://www.palacsaturna.pl/
Drążąc jednak temat, jakie korzyści daje nam samoświadomość? To proste, mając świadomość tego co dzieje się w okół nas nie wkręcamy sobie różnych czarnych scenariuszy. Czyli w obliczu nowych sytuacji, rozumiemy sam fakt że to jest nowa sytuacja, jest to wyzwanie przed którym stoimy i nie jest jeszcze przesądzone czy poniesiemy porażkę czy sukces, ponieważ dopiero musimy zacząć myśleć jak rozwiązać sprawę - dzięki temu nie wpadamy w czarna rozpacz gdy przytrafi się nam coś złego tylko myślimy o tym aby działać. Dzisiaj zarzucę Was różnymi linkami, ale uważam, że warto przejrzeć każdy.
http://zenforest.wordpress.com/2008/07/21/koniec-z-dramatami-w-twoim-zyciu/
Świetny fragment z tego bloga:
(...) stwarzasz swój własny dramat: (...)
- Kiedy godzisz się na to, żeby teraźniejszość znikła za zasłoną przeszłości lub przyszłości, tworzysz czas psychologiczny – czyli materiał, z którego dramat powstaje.
- Ilekroć nie pozwalasz obecnej chwili po prostu być, a więc odmawiasz jej należnego szacunku, także tworzysz dramat."
No i chyba ostatnia kwestia związana z tą tematyka, którą chcę poruszyć to lęk. Ale zanim o nim, chcę wyjaśnić skąd wzięło się moje zainteresowanie Audrey Hepburn. Moja dobra znajoma, parę razy porównała mnie do postaci granej przez nią w filmie "Śniadanie u Tiffany'ego" dlatego przeczytałam najpierw jej biografię, a później obejrzałam film. Stąd moje nawiązania do niej mimo, że nie jest to blog jej poświęcony. W każdym razie polecam gorąco film, porusza pewne ujęcie lęku bliskie mojemu sercu. Dla tych którzy po jego obejrzeniu chcieli by zapamiętać kilka fraz przesyłam link do wikicyaty.
Moje ulubione to :
1." Holly: Wie pan, co to jest wściekła chandra?
Paul: Rodzaj depresji?
Holly: Depresję masz wtedy kiedy przytyjesz lub za długo pada. To zwykły smutek. Wściekła chandra to potworna rzecz. Nagle odczuwasz nieuzasadniony lęk. Pan też je miewa?
Paul: Pewnie.
Holly: Dla mnie jedynym ratunkiem jest wsiąść w taksówkę, i pojechać do „Tiffany'ego”. Od razu się uspokajam. Tyle tam spokoju i godności. Nic złego nie może się tam zdarzyć. "
2. "Wiesz co tobą jest nie tak Panno „Kimkolwiek Jesteś”? Jesteś tchórzem. Nie masz odwagi. Boisz się powiedzieć: „OK, życie jest jakie jest”. Ludzie się zakochują, należą do siebie, bo to jedyna możliwość, żeby być szczęśliwym. Nazywasz siebie wolnym duchem, dzikim stworzeniem. Przeraża cię to, że ktoś wsadzi cię do klatki! Ale ty już jesteś w tej klatce! Sama ją zbudowałaś. I nie jest ograniczona przez Tulip, Teksas czy inne miejsce. Jest wszędzie tam gdzie ty. Bo nieważne gdzie pobiegniesz, skończysz w tym samym miejscu! "
http://pl.wikiquote.org/wiki/%C5%9Aniadanie_u_Tiffany%27ego_%28film%29
http://alekino.tv/film_online/7456-sniadanie-u-tiffanyego-breakfast-at-tiffanys-1961-lektor.html
Dziękuję za uwagę. Skończyłam swój monolog na dziś ;-)